Alexandra rozejrzała się po zgromadzonych. Na kolacji u Howardów goście należeli do

dym razem, kiedy musisz mi coś kupić, przyprowadzasz do domu jakiegoś „przyjaciela”, który znika po godzinie, dwóch i nigdy więcej się nie pojawia.

- Napisałam do niego, bo zabrakło mi pieniędzy na dalszą naukę. Odpisał, lecz nawet
- Na co czekam. Odrzuciła włosy na ramiona.
- Zamknęłam się w bibliotece i udawałam, że czytam, aż znalazł go jeden z lokajów i
Spojrzał na nią i szybko odwrócił wzrok.
- Nie jestem tchórzem.
- Znajdź pana Mullinsa.
- Myśli pan, że może dostać wszystko, czego zapragnie?
Teraz, stojąc przy oknie sali noworodków i obserwując, jak jakaś obca kobieta karmi jego śliczną córeczkę, odczuwał całą śmieszność swego zadufania. Jego sielski świat nagle się rozpadł.
Raz już zawierzyłam niewłaściwemu człowiekowi, pomyślała, spoglądając w tylne lusterko samochodu, by sprawdzić, czy nikt jej nie śledzi. Właśnie dlatego chciała zniknąć.
Nie wytrzymał, chwycił jej dłoń.
- Proszę mi wybaczyć, ale pani Delacroix mówi, że czas do łóżka. Panienka powinna
bezwolnym głupcem o rozumie i sile komara. Dawny Lucien Balfour, ten zdrowy na umyśle,
- Skąd wiesz, że nie?

- Tak. Dlaczego zadał pan sobie tyle trudu?

Liz ukryła twarz w dłoniach i ponownie zaniosła się płaczem. A więc straciła wszystko. Stypendium, szansę na pójście do dobrego college’u, nadzieję na przyszłość. Wszystko. Straciła absolutnie wszystko. Siostra podała jej chusteczkę.
Liz zaczęła wodzić czubkiem pantofelka po orientalnym wzorze grubego dywanu. Im bardziej Gloria traciła głowę, im bardziej lekkomyślnie i nieostrożnie postępowała, tym bardziej prawdopodobne stawało się, że w końcu
Gdyby tylko była trochę starsza. Mogliby się pobrać, uciec nawet, gdyby było trzeba.
Pocałowała go namiętnie, a on przygarnął ją do siebie. Oboje poczuli ciepło własnych ciał. Bryce ją tulił mocno, pragnąc znów kochać się z nią, jak przed pięciu laty.
Hope przypomniała sobie, co kilka tygodni wcześniej mówiła jej sekretarka Philipa: że Gloria pytała o łapserdaka, którego przysłała Lily, Vincenta czy Victora jakiegoś tam. Wypytywała, czy dziewczyna go widziała, czy wie kto zacz. Sekretarka powiedziała naturalnie, że nie ma pojęcia, o kogo chodzi, ale Gloria mogła go przecież odnaleźć na własną rękę.
posiadłości.
wszystkie przeszkody, jedną po drugiej. Nie powinnaś złościć się na mnie, że zrobiłem coś,
osobą?
- Mam swoje powody. Wkrótce je wyjawię. Tylko nie pozwól jej uciec. Jest bardzo
Tęsknię za tobą.
- To ty w coś grasz, nie ja. Dlaczego? Dlaczego udajesz?
- To dobrze, że wstydzisz się swojego zachowania. Powinnaś się wstydzić. Dobrze, że jest ci przykro, ale skąd mam wiedzieć, czy naprawdę tak jest?
z tego. Skinął na kelnera.
- Bo opuściła rodzinę. Myślałem, że uciekłaś do Hampshire.

©2019 w-posiadac.klodzko.pl - Split Template by One Page Love